Trochę się ich uzbierało.

Tym razem chcę się z Wami podzielić nowościami lakierowymi, które "zbierałam" ponad dwa miesiące:) Część kolorów już na blogu się pojawiła, a część dopiero będzie mieć swoją "premierę".



Jestem zachwycona kolorami i jakością Sally Hansen complete salon manicure, dlatego postanowiłam zamówić kolejne cztery kolory, który przyszły do mnie w sobotę. Lakiery mają bardzo dobrą konsystencję, dobrze się je nakłada, chociaż pędzelek jak dla mnie jest trochę za gruby. Szybką schną i wytrzymują nawet pięć dni bez skazy. Kolory to: Belle of the Ball, Ion, Stocking Nude, Mermaid's Tale, Copper Penny, Loden Green i Malbec.

Czerwień od Salon Perfect kupiłam w promocji w Hebe, kolor to He's with Me, pięknie wygląda na paznokciach, jest to drobny brokat z czerwoną bazą. Do dobrego krycia potrzeba trzech warstw, jakością mnie nie powalił, na drugi dzień miałam starte końcówki. Mogę dodać, że dobrze schnie i ma cienki pędzelek. Drugą czerwień dostałam od Pani Zosi, jest to osławiony śmierdziel z tego posta. Nazwa to color cosmetic nr 92.


Powyższe kolory to miks różnych marek. Zieleń to Pierre Rene. Ma piaskowe wykończenie i na razie czeka na swoją kolej. Manhattan lotus effect The Ballad of Blue to też zakup internetowy i też czeka na swoją kolej. Essie Penny Talk i Belugaria już gościły na blogu tu i tu. Penny Talk to lakier metaliczny, za którym już od jakiegoś czasu marzyłam, godnie zastąpił go metalik od Lovely. Belugaria to spontaniczny zakup, ale uwielbiam go za jego brzydotę :) Kobo to delikatny pastelowy fiolet. Krycie nie jest oszałamiające, a kolor słabo się przebija, ale dobrze się go nakłada i szybko schnie.

Nowe brokaty. Skusiłam się na propozycję My Secret, czyli sugar top coat jednak nie jestem z niego zbyt zadowolona, bardziej niż efekt piasku przypomina mi zwykły brokat. Z kolei brokat Polite Dots, jest świetną mieszanką brokatu różnej wielkości i różnego koloru, jest piękny. Vipera polka nr 64 to czerwony brokat z maleńkimi czarnymi akcentami. Dwa brokaty od h&m każdy za 5 zł więc się skusiłam na dwa, grubszy to glitter explosion, maleńki to sparkle my night, drugi był top coatem dla essence, pierwszy na razie czeka :)

 Dwa kolory od essence Crazy Fancy Love i On the Road Again, brąz już był i nie skradł mi serca, chociaż nazwa powinna zobowiązywać. On the Road Again to jasny beż z zatopionym w nim brokatem, bardzo mi się spodobał i liczę na duże wow, na razie czeka na swoją kolej.

Dwie kruszynki od Golden Rose, czyli color expert nr 62 i rich color nr 60. Fajnie by było gdyby firma zaczęła nadawać nazwy lakierom, jasne, że łatwiej lakier ponumerować niż pomyśleć nad nazwą, ale może kiedyś się na to zdecydują, czekam. Sreberko już było u mamy. Fiolet jest nowiutki i jeszcze nie ruszony, ale przy tej serii i tej firmie każdy kolor to strzał w dziesiątkę.

No i Wibo, które ostatnio zaskakuje bardzo dobrymi pomysłami, które chyba każda maniaczka lakierowa pochwali. Lakier satynowy nr 2 samodzielnie się jeszcze nie pojawił, ale pewnie już niedługo będzie. Skórzana czerń w poście wyżej sprawuje się bardzo dobrze. Fiolet piaskowy nr 1 na razie czeka, drugi nr 5 już był  i skradł mi serce, które nie mogło przeboleć braku Kiko cupcake.





Komentarze

  1. 4 lata prowadzisz bloga i tylko 8 obs,, masakra jakaś daj sobie z blogowaniem, bo komentarzy też lekko za mało, hehehhhe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie że nie każdy jest nastawiony na zbieranie obserwatorów i komentarzy, niektórzy mają bloga dla przyjemności. Poza tym radzę ci szanowny anonimie zostawić te żałosne komentarze dla siebie i zająć swoim życiem a nie wypisywaniem idiotyzmów.

      Usuń
  2. Sporo tego uzbierałaś :) mimo tego nie znam żadnego z Twoich nowych nabytków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe :) Wibo na pewno znasz, jest w każdym Rossmanie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy konstruktywy komentarz. Dzięki Waszemu zaangażowaniu mam chęć do dalszego prowadzenia tego miejsca. Dziękuję, Asia

Popularne posty